Zewsząd słychać o kompromisie
Władza zapomina, że z kiepskich prawników nie będzie dobrego wymiaru sprawiedliwości – mówi prof. Maciej Gutowski, cywilista, adwokat.
Po wyroku TSUE z 15 lipca 2021 r., który podważył podstawy istnienia Izby Dyscyplinarnej, w Sądzie Najwyższym zapanował chaos. Minęło kilkanaście dni, a nic się nie dzieje. Jak pan dziś ocenia sytuację w SN?
Fatalnie. Dziś wybrzmiewają nam konsekwencje zmian ustawowych z ostatnich kilku lat. Złożyły się na proces dewastujący nie najlepsze już wcześniej sądownictwo, a efekty w pełnej krasie ukazały się z opóźnieniem. I my prędzej czy później będziemy musieli się z nimi zmierzyć. A niestety zmarnowano czas i przyzwolenie społeczne na dokonanie ważnych i sensownych zmian.
Ma pan pomysł, jak ten patowy stan dziś zażegnać?
Zewsząd słychać o kompromisie. To fakt, że prawne ramy organów konstytucyjnych, obok prawnego uzasadnienia, wymagają siły politycznej, więc ostateczna formuła będzie zależała od tych czynników łącznie. O ile kształtu przyszłej sceny politycznej nie umiem przewidzieć, o tyle z prawnej perspektywy zastanawiam się, na ile kompromis mógłby być głęboki, by problem ponownie nie wrócił do nas po latach ze zdwojoną siłą. Naruszenia wprowadzone zwykłymi ustawami nie korzystają z ochrony konstytucji. Więc to, co zepsuto ustawami, powinno zostać odwrócone. Ale tu mówimy tylko o...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
